niedziela, 24 kwietnia 2016

PROLOG

Można by powiedzieć, że dzieli ich wszystko.
Wszystko jest jednak niczym, wobec tego, co ich łączy.

Jak wiele czasu minie, nim zrozumieją, że nie ma siły, która byłaby w stanie przezwyciężyć miłość...? Jak długo będą czekać na siebie, nie wiedząc, że żaden czar nie jest silniejszy od tego, który związał ich serca...? Jak wiele poświęcą, starając się zerwać więź, której zerwać się nie da...?

Dlaczego miłość zwie się uczuciem? Przecież uczucie to z założenia coś ulotnego, nietrwałego, coś „na chwilę”.
A miłość?
Miłość jest przecież zaprzeczeniem tych wszystkich słów. To wspaniała, trwała więź łącząca dwie istoty w jedno.
Świat się zmienia, przemijają ery. Miłość jest jednak wieczna i niezmienna. Oraz niepokonana.

Nie można się bać wieczności. Nie wtedy, kiedy jest naszą przyszłością, przeszłością i przeznaczeniem. Trzeba mieć odwagę ją odrzucić, ale trzeba też mieć odwagę by w niej trwać.
Co jednak jest tak naprawdę trudniejsze...?

__________
Linos nigdy nie posiadała prologu. I może dobrze, bo ten jest taki sobie. Taki oderwany od całości, w innym stylu... Taki inny.
Bo jednak będzie nieco inaczej. Ciut-ciut.
Prolog, który mówi wszystko i nic. Dla tych, który z Linos już się znają, nie ma w nim nic nowego, tym, którzy są tu nowi, mówi bardzo niewiele. Ale chyba taka domena prologów, prawda? Mają zaintrygować i sprawić, że czytelnik niecierpliwie czeka na więcej.
A to "więcej" w bliżej nieokreślonej przyszłości.

sobota, 23 kwietnia 2016

To co stare i co nowe

Bardzo, bardzo dawno temu w mojej głowie powstało opowiadanie w tematyce "Władcy Pierścieni". I powstało także w wersji blogowej. Było moją perełką, moim dzieckiem, moim małym skarbem.
Niestety świat nie jest usłany różami i, po pierwsze, nie znałam wtedy platformy takiej jak Blogspot, a pracowanie na Wordpressie nie dało takich efektów jak oczekiwałam, po drugie moja nieregularność sprawiła, że nie udało mi się dociągnąć tej historii do końca, tak jak tego pragnęłam.

Bo ta historia tak naprawdę składa się z dwóch części. Jedną napisałam w całości, drugą niestety musiałam zakończyć napisanym na szybko epilogiem. Nie tak to się miało skończyć.

Mimo to, a nawet mimo tego, że mój warsztat pisarski pozostawiał wtedy, a zwłaszcza na początku wiele do życzenia, opowieść o Linos zyskała wielu wiernych czytelników. Mam nadzieję, że część z nich zawędrowała za nią aż tutaj i z radością wyruszą w tą podróż raz jeszcze. Tym razem na poważnie. I bardziej profesjonalnie.

Dlatego serdecznie zapraszam. Będzie bardzo podobnie, ale nie tak samo. Ufam, że lepiej.
I, mam nadzieję, tym razem do końca, tak jak zaplanowałam.

Wszystkich zainteresowanych tym, jak ta historia wyglądała w swojej pierwotnej wersji zapraszam do zapoznania się z nią pod [TYM LINKIEM].
A pozostałych, zarówno nowych jak i starych zachęcam do odezwania się pod tą notką, danie jakiegoś znaku życia, że coś więcej o tej nowej Linos chcecie usłyszeć :)


Pozdrawiam, ElusivE_ArtisT
(dawniej Lileea)